piątek, 22 stycznia 2010
nie mogę uwierzyć, dwa dni z rzędu wpisy :-) chcę Wam coś opowiedzieć, i to rzecz nie związana z robótkami, może podpadnę osobom związanym ze służbą zdrowia.. moje Kochanie zachorowało na coś grypodobnego a w zasadzie zachorowaliśmy hurtowo, najpierw Adaś potem reszta Rodziny, całe szczęście wszyscy szybciutko wyzdrowieli dwa tygodnie spokój i cisza a potem Adaś miał powtórkę z rozrywki, czyli paskudne samopoczucie i temperaturę powyżej 39 stopni, z tym, że pozostałych objawów grypy nie miał, ani kaszlu ani bolących mięśni, poszedł raz do lekarza po antybiotyku poczuł się gorzej, doszły sensacje żołądkowe, temperatura jeszcze wzrosła więc poszłam do ośrodka zdrowia z prośbą o wizytę domową, kierownik ośrodka odmówił mi, twierdząc, że pacjent z prawie 40 stopniową gorączką nie kwalifikuje się na wizytę domową, moja następna myśl no to pogotowie, pogotowie odmówiło mi przyjazdu, więc Adaś opatulony musiał iść do ośrodka dostał inne lekarstwa, oczywiście poprawa żadna, później udało mi się wezwać pogotowie, zawieźli go do szpitala w Rydułtowach, tak szybko się z nim uwinęli że ja nie zdążyła dojechać samochodem, miałam nadzieję, ze go zostawią chociaż na 24 godziny na obserwację, Adaś do mnie dzwoni, że już czeka przed budynkiem i że był tak słaby, że spadł ze schodów, oczywiście nikt w szpitalu się nim nie zainteresował, czy facet żyje czy nie połamał sobie nóg, przyszedł weekend, a że przychodnia była zamknięta żeby Adasiowi zrobić zastrzyk przychodziła pielęgniarka środowiskowa, w niedzielę podczas zastrzyku Kochanie moje prawie zemdlało no i pielęgniarka była na bieżąco z naszymi przejściami, stwierdziła, że tym razem ona jedzie z nami i jeśli Adasia nie przyjmą do szpitala to muszą nam na piśmie oświadczyć, że pacjent nie nadaje się na hospitalizację, dopiero tego typu szantaż podziałał i w niedzielę po południu Adama przyjęto do szpitala po trzech dniach był już w domu, czy nie można tego było zrobić wcześniej ? przecież są testy aby sprawdzić co pacjentowi dolega, wymaz z gardła, można pobrać krew, gdy się zapytałam lekarza dlaczego nie skierował Adama na takie badanie, powiedział, ze to za drogie badanie !!! czyli lepiej żeby umarł ? nie rozumiem tego typu podejścia do pacjenta, mam wrażenie że dla większości lekarzy jesteśmy tylko numerami statystycznymi, potem w TV oglądamy ludzkie dramaty, tu lekarz odmówił leczenia a tam pogotowie nie przyjechało, przecież to SŁUŻBA zdrowia, powinni służyć, dla mnie są zawody które powinno sie wykonywać z powołania, z poświęceniem, bo przecież ufamy tym ludziom, oddajemy w ich ręce nasze zdrowie, życie, dzieci, dusze ksiądz który molestuje dzieci, lekarz który odmawia pomocy, nauczyciel wyzywający dzieci, policjant bijący zatrzymanego ... co się dzieje z tym światem ?
czwartek, 21 stycznia 2010
żyję, czasami coś uplączę :-) wiem nie odzywam się, nie piszę ale ... wiem, że każda wymówka jest dobra ale jakoś ostatnio ze znajomymi i nieznajomymi gramy w przeróżne gry na facebooku a że jest to nowa zabawka, wygrywa z blogiem, z dnia na dzień obiecuję, że uzupełnię wpisy no bo przecież coś się i w sferze robótkowej dzieje i osobistej może zacznę od robótek, w końcy skończyłam irysy, już nie pamiętam kiedy je zaczęłam, może dwa lata temu i praca trwała etapami, jak powoli dostawałam oczopląsu to szył w kąt, powinnyście widzieć wodę, gdy wyprałam szmatkę, popłuczyny jakbym naprawdę brudną podłogę bym myła :-) ale już obrazek wisi w pokoju mojej Mamy, wyprasowany, oprawiony
co następne ... bluzka, wzór musze się przyznac bez bicia raczej z tych rtódniejszych co nawet po zrobieniu czterech części nie nauczyłam się go na pamięć, zdjęcie jest jeszcze z nieprzyszytymi troczkami, i na każdym troczku inna kuleczka, musiałam zobaczyć który kolor pasuje do tej włóczki a jakoś wszystko lepiej widac na zdjęciu
a co nowego :-) wszyscy już zdrowi i pełni energii mam nadzieję, ze następny wpis będzie szybciej niż za miesiąc :-)
poniedziałek, 28 grudnia 2009
na moją prośbę Lorena wyhaftowała dla mnie okładkę na notes, w jej blogu widziałam wcześniej małpki - nic nie widziałam, nic nie słyszałam, nic nie mówiłam :-) zakochałam sie w nich, jeszcze przed Gwiazdką listonosz przyniósł mi paczuszkę :-) !! Adaś i reszta Rodziny nie mogła mi uwierzyć, że można tak starannie haftować haftem płaskim... starannie, delikatny ścieg, powiem szczerze, że praca wygląda jakby to maszyna a nie zdolne paluszki Loreny wyhaftowały to cudo
Święta.. Święta i po Świętach :-) a najważniejsze to omijać wagę z daleka bo po świątecznym obżarstwie nie należy psuć sobie humoru dodatkowym kilogramem albo dwoma... część z nas spacerowała czy też wybrała się na białe szaleństwo ale pozostałe z nas oddawały się słodkiemu lenistwu nie mam zbyt dużej rodziny więc nie było świątecznego szaleństwa odwiedzania bliskich, jestem jedynaczką, córką jedynaczki a rodzina Taty jest z Wielkopolski więc droga daleka, moja Kochanie też jedynak syn jedynaczki... ale nie ma złego co by na dobre nie wyszło, miałam więcej czasu na xxx i inne cudowne rozrywki :-) może mi nie uwierzycie ale po 6 latach wspólnego życia z Adasiem dopiero teraz zrobiłam Mu sweter na drutach
wzór jak widać powyżej prosty, warkocze, wełna aran przywieziony z Irlandii, akryl z 20% dodatkiem wełny a od dzisiaj odkurzyłam haft, jest to moje trzecie podejście do tego wzoru, co ja mogę biedny żuczek powiedzieć ?? wzór trudny, kolory bardzo podobne a jest ich ... teraz fanfary ... 90! można dostać wścieka :-) dwa krzyżyki zmiana naitki, trzy krzyżyki i zmana nitki ... jeden krzyżyki i zmiana nitki .. auuuu
ale muszę powiedzieć nieskromnie, piekny !! wiem, że efekt będzie naprawdę widoczny po zakończeniu, wypraniu, wyprasowaniu ...
sobota, 19 grudnia 2009
żeby ktoś mi nie powiedział, że obijam się :-) muszę pokazać kilka moich najnowszych prac, niestety albo może staty krzyżyki poszły na urlop a na "tapecie" są druty i frywolitki no i jak pisałam w poprzednim wpisie szydełkowy szal znalazł nowy lepszy dom po pierwsze: sweter na drutach, wzór podpatrzony na forum Maranta i na Osince
sweter numer dwa, prosty, cały urok to ciekawie wywinienty glof :
po trzecie frywolitki, niestety gapa ze mnie nie zrobiłam zdjęć a dwa naszyjniki i para motylków-kolczyków oddałam do zaprzyjaźnionej galerii, komplement ze strony właścicielki, która nie mogła mi uwierzyć, że znęcam się nad czółenkami dopiero od dwóch tygodni :-)
poniedziałek, 14 grudnia 2009
ostatnia odsłona szala przed wysłanie do klientki, na jej życzenie dołączyłam 7 cm frędzle, szal jest wyprasowany i po sesji fotograficznej czeka w kopercie na wysłanie, mam tremę ( jak zawsze ) żeby tylko klientka była zadowolona
chyba ostatnio chaotycznie wstawiam zdjęcia prezentów, które otrzymałam od koleżanek-blogerek w milionie przeróżnych świątecznych wymianek muszę się przyznać, że jestem już odrobinę zagubiona co gdzie i jak a najbardziej od kogo i z okazji jakiej wymianki, bo przecież nie wiem kto mnie wylosował postaram sie usystematyzować zdjęcia upominków, jeśli sie pomyle proszę o sprostowanie 1.paczuszka z wymianki u Agnieszki
przy okazji stwierdziłam, że wypadało by sie zapisać na warsztaty filcowania :-) 2.paczuszka z wymianki od Skrzatki Kot w Worku
była jeszcze figa ale nie przetrwała do momentu zrobienia zdjęcia ... paczka z maleńkimi przygodami dotarła do mnie, biżuteria ... niestety kiepski ze mnie fotograf i zdjęcie nie oddaje nawet połowy.. co ja piszę nawet jednej dziesiątej urody kompletu... 3.paczuszka od Magaleny - "przyszła" dzisiaj, nie wiem z okazji której wymiany, zgaduję, że haftowany secretpal same cudeńka, słodycze, herbatka, kordonki-będą frywolitki !! książka ( widziałam film ale cieszę się przeogromnie z ksiażki - zawsze książka jest o dwa nieba ciekawsza od filmu - daje niesamiwite pole dla wyobraźni ) przydasie ... i niesamowicie miły list - słodszy od słodyczy :-)
4.paczuszka z okazji wymianki - włóczkowy secretpal - opisywać nie będę - pisałam już wcześniej :-)
5.prezent od Izy z okazji Mikołakowej wymiany na haftowanym forum
poniedziałek, 07 grudnia 2009
właśnie skończyłam szal na specjalne zamówienie klientki, sama sobie wybierała kolor, wzór, włóczkę i rozmiar jeszcze tylko prasowanie, ucinanie nitek i mogę wysłać !! wyszło mi 30 dag włóczki, szal ma długość 180 cm, szerokość 50 cm w przewężeniach wzoru, mam nadzieję, że się spodoba :-)
sobota, 05 grudnia 2009
to się nazywa wyczucie czasu :-) dostałam prezent prawie dzień przed Mikołajem od Zaczarowanej Podusi, nie wiem czy bardziej sie cieszę z materiałków z których powstanie mój pierwszy w życiu patchwork czy z tego, że jak moja Mama zobaczyła batonik marcepanowy to musiałam z zębów jej go wyrywać, żeby wszystko obfotografować :-) dziękuję serdecznie :-)
piątek, 04 grudnia 2009
dzięki Adasiowi i Obi :-) mam oprawiony ostatni z tegorocznych obrazów, troszkę miałam zabawy z doszywaniem koronki, w pierwszej wersji chciałam sama uszydełkować koronke, ale po kilku próbach zrezygnowałam, nie mogłam znaleść wzoru który by mi w 100% odpowiadał, ale muszę przyznać, ze gotowa gipiura ślicznie pasuje
|
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
Blogi zabawowe
Do pooglądania
Fora
Frywolitki
Konwersje
Moje
Nauka - kursy
Odwiedzam - biżuteria
Odwiedzam - druty
Odwiedzam - gotowanie
Odwiedzam - haft
Odwiedzam - szycie
Odwiedzam - szydełko
Odwiedzam - wszystko inne
Szycie
Wzory
Zakupy
![]() Use our Free Myspace Banner Maker! Click Here!
Glittery texts by bigoo.ws Glittery texts by bigoo.ws |